Bałtycka Odyseja na plażach Zatoki Gdańskiej

Bagna, trzciny, skalne rumowiska - 9. etap Bałtyckiej Odysei był najtrudniejszy do przejścia. Jednak wolontariusze nie przestraszyli się i po raz kolejny licznie zjawili się nad morzem, żeby posprzątać plaże z plastiku. Akcja pod patronatem Credit Agricole trwa do października.

Dziewiąty - przedostatni - etap wielkiego marszu wzdłuż całego polskiego wybrzeża Morza Bałtyckiego, prowadził z Pucka do Gdańska. Odcinek wzdłuż Zatoki Puckiej, mocno zarośnięty roślinnością i częściowo objęty ochroną, trudno było przejść na nogach. Dlatego inicjator Bałtyckiej Odysei, Dominik Dobrowolski, przepłynął z Pucka do Rewy kajakiem, a wolontariusze posprzątali te odcinki brzegu, po których można chodzić.

Od Rewy było już nieco łatwiej, choć i tak w wielu miejscach, zwłaszcza między Mechelinkami a Babimi Dołami, trzeba był pokonywać powalone drzewa, albo rumowiska skalne osypujące się z wysokiego klifu. Niestety te trudno dostępne miejsca, rzadko też bywają sprzątane, więc ilość śmieci na plaży jest przerażająca. Głównie flaszki opróżnione z piwa, plastikowe butelki po napojach i trzepoczące na wietrze foliówki. Znakiem czasu jest ogromna ilość pandemicznych śladów: jednorazowych maseczek i gumowych rękawiczek.

- Nie byliśmy w stanie zebrać i wynieść tego wszystkiego. Worki pełne śmieci musieliśmy nieść po kilka kilometrów do najbliższego wyjścia na plażę, skąd mogą zabrać je służby komunalne. Ale takie akcje sprzątania niedostępnych części plaży powinny zdecydowanie odbywać się częściej - apeluje Dominik Dobrowolski.

Ekolog zwraca również uwagę na konieczność systemowych zmian w prawie, które pozwoliłyby objąć odpowiedzialnością za sprzątanie i przetwarzanie plastikowych odpadów ich producentów. Podobnie uważa Michał Guć, wiceprezydent Gdyni, który dołączył do Bałtyckiej Odysei jako wolontariusz i przemaszerował fragment trasy.

- Dzisiaj sytuację mamy taką, że producenci korzystają z opakowań najtańszych, a jednocześnie bardzo nieekologicznych. Natomiast koszty tego wszystkiego ponosimy my - mieszkańcy, w podatkach i opłatach za śmieci. To należy zmienić. Mamy nadzieję, że w końcu zostaną wprowadzone regulacje, które będą motywowały do tego, by korzystać z opakować ekologicznych, by tych śmieci generalnie, nie tylko na plażach, było po prostu mniej - mówi Michał Guć.

Bałtycka Odyseja to element kampanii edukacyjnej #mniejplastiku, która ma na celu walkę z zaśmieceniem morza odpadami z tworzyw sztucznych. Współorganizatorami wydarzenia są Credit Agricole, i EFL. Cała zaplanowana trasa marszu ze Świnoujścia do Piasków na Mierzei Wiślanej liczy 500 kilometrów i jest podzielona na dziesięć etapów. Co miesiąc w wybrany weekend uczestnicy kontrolują i sprzątają około 50 kilometrów plaży. W ramach akcji prowadzone są lokalne akcje edukacyjne dla dzieci, a także produkowany jest ekologiczny podcast pt. #mniejplastiku (można go słuchać m.in. w serwisach Spotify czy Apple Podcasts).

Marszowi po plażach towarzyszy wystawa artystycznych zdjęć prezentujących najciekawsze śmieci zebrane przez wolontariuszy Bałtyckiej Odysei. Obecnie wystawę można oglądać w Sopocie i Szczecinie, wcześniej pokazywana była m.in. w Dziwnowie, Łebie, Ustce, Międzyzdrojach, Władysławowie. Więcej informacji o wystawie o raz o kolejnych wydarzeniach realizowanych w ramach kampanii #mniejplastiku można znaleźć na stronie www.mniejplastiku.pl

- Chrońmy morze przed odpadami! Wspierajmy recykling na lądzie! Przebywając nad morzem, pozostawmy po sobie tylko odcisk stóp na piasku, ale nie śmieci. Śmieci w Bałtyku to niezniszczalne wirusy, które zostawiamy dla kolejnych pokoleń! Musimy to powstrzymać! Każdy może być lekarzem Bałtyku - apeluje Dominik Dobrowolski.

Twoja opinia
 
 
Nowy wygląd strony www